Dodam jeszcze, że to, że ludzie się tak bardzo między sobą różnią, wprawdzie prowadzi do konfliktów między nimi, ale też jest podstawą bogactwa kultury ludzkiej – różnych religii i cywilizacji różnych ludów, narodów i ras. A każdy rozwiązany przez nas konflikt – problem daje nową jakość, jakieś dobro, które prowadzi do rozwoju konkretnego człowieka lub społeczności.
UrszulaMoje najnowsze postyRozważania teologiczno – psychologiczne![]()
To są skutki nadmiernego zajmowania się ezoteryką. Wiesz, mam za sobą chorobę psychiczną. Przeżyłam kiedyś prawdziwe iluzje w postaci urojeń i teraz potrafię je odróżniać od konkretnej rzeczywistości, jak mało kto. Dlatego staram się trzymać ziemi – realnej rzeczywistości, a nie jakiś urojonych teorii ezoterycznych. W szpitalu psychiatrycznym spotkałam takich, co się nadmiernie zajmowali ezoteryką. Nie wiem, czy udało im się wrócić do normalnej rzeczywistości. Mnie się udało i nie chcę tego stracić.
UrszulaMoje najnowsze postyRozważania teologiczno – psychologiczne![]()
Niestety nie bawię się w osądy ani polemiki. Każdy ma prawo do własnego zdania. Ten świat działa na zasadzie praw intencji i dlatego każdy może mieć swoje zdanie, gdyż różnimy się wszyscy jeden od drugiego, jak sama piszesz.
Pozdrawiam
Danusia:)
]]>Osobiście robię odpinanie rodowych pól na bazie ustawień Hellingera. Nie angażuje się obcych osób w swoje sprawy, lecz wchodzi samemu w pola i odczytuje informacje. Następnie jest pojednanie przeciwnych stron i uzdrowienie. Taka metoda jest bezpieczna i nikomu nie szkodzi a wręcz odwrotnie uzdrawia. Polecam taka metodę. Choroba może mieć wiele przyczyn i należy je wszystkie rozpatrzeć, najpierw pod względem rodowym a potem osobistym. Tak właśnie wyszłam ze swojej ciężkiej choroby i przy tej okazji nauczyłam się jak pomagać innym, poprzez rozpoznanie przyczyny. Nie usuwam skutków lecz przyczynę. To jest ok.
Pozdrawiam milutko
Danusia:)
]]>To nieprawda, że nasze niskie emocje gdzieś się kumulują w ziemi i z tego powstają różne kataklizmy, a więc niejako jesteśmy za nie odpowiedzialni. Bzdura! Kataklizmy (trzęsienia ziemi, huragany, powodzie i różne klęski żywiołowe) były na ziemi ZAWSZE, a więc też wtedy, zanim powstał człowiek w drodze ewolucji. Kto wobec tego za nie odpowiadał, kiedy jeszcze ludzi nie było na ziemi?
Poczytaj sobie trochę geologii i historii kształtowania się Ziemi. To są NORMALNE i nieuniknione zjawiska związane z przyrodniczymi procesami przemian i kształtowania się Wszechświata, mimo że nam zagrażają i mogą nas zmieść z powierzchni ziemi. Nie mamy na nie żadnego wpływu. Musimy być wobec nich pokorni i tyle.
UrszulaMoje najnowsze postyRozważania teologiczno – psychologiczne![]()
Zgadzam się, że dziedziczymy niektóre problemy rodzinne i osobiste po przodkach. 3 lata temu byłam na ustawieniach Hellingera, ale żadnych rewelacji po nich nie odczułam. W dalszym ciągu borykam się z chorobą, którą mam od lat, a ostatnio pojawiły się nowe dolegliwości związane z wiekiem. Może trzeba byłoby je powtórzyć, ale boję się, bo mojej córce ustawienia hellingerwskie zaszkodziły; dostała po nich silnej depresji.
]]>Podobnie jak u Ciebie jest w moim związku. Nasze drogi z partnerem powoli rozchodzą się, gdyż nie każdy jest w tym samym odcinku drogi. Dla człowieka nie potrzebny jest partner lecz drugi człowiek i to będzie wspaniałe w nowych czasach. Istnieją już takie związki. Są one jednak bardzo rzadkie i wyjątkowe.
Co do materii, to też nie można przesadzać. Materia jest jak korzenie drzewa a duchowość jest jak kwiaty i owoce. Wszystko jest ważne i potrzebne. Jedno bez drugiego nie może istnieć. Będzie jako sam pień albo zwiędłe kwiaty bez owoców. Drzewo jako całość się liczy. Czasem ograniczają nas rodowe przekonania na temat materialnego bogactwa jako było by to coś złego. A tak nie jest. Zależy jak człowiek je postrzega. Czy materia jest jego światem czy jemu służy w osiąganiu wyższych celów. Podobnie jak korzenie służą kwiatom i owocom. Same zaś są niewidzialne. Tak właśnie mamy żyć w świecie materii. W dostatku a nie w przepychu.
Pozdrawiam słonecznie
Danusia:)))