Entuzjaści NLP powiedzą, że można to zrobić.
Sceptycy powiedzą, że na to potrzeba 5 lat głębokiej psychoterapii i setek wizyt u psychologa.

Co by się stało, gdyby można było w kilka minut przeprogramować mózg za pomocą ruchu gałek ocznych?
Nie chcę teraz do końca negować klasycznych psychologicznych metod, ale z drugiej strony odczuwam po dziś dzień jak skutecznie działa NLP.
Interesuje mnie szybka zmiana i codziennie poznaję jej mechanizmy!
Ostatnio coraz częściej uczestniczę w różnych szkoleniach. Pisałem w książce „10 istotnych faktów i mitów o rozwoju osobistym”, że nie mam przekonania do wszystkich trenerów NLP. Jedni trenerzy z pasją realizują swoją misję. Drudzy po prostu przynudzają. Znasz to, prawda?
Przypomina mi się właśnie teraz historia, którą przeczytałem w artykule Michała Jankowiaka (trener rozwoju osobistego, który zgodził się na przedruk poniższego materiału). Poniżej cytuję oryginalną historię Michała :
„Za radą psychologa występowałem gdzie tylko się dało. Jeśli tylko mogłem, zaliczałem każdy przedmiot poprzez wygłoszenie referatu. Zgłosiłem się do koła naukowego, gdzie także występowałem. Kończyło się najczęściej tak samo – serce zaczynało walić jak młotem, ręce i głos trzęsły się jak galareta, czasem robiło się ciemno przed oczami i musiałem przerwać. Tak przekonałem się o tym, jak podświadomość generalizuje określone reakcje (np. emocjonalne i hormonalne) na różne konteksty. Efektem rocznej „pracy” była wczesna faza nerwicy – miałem siebie dość, myślałem, że to ze mną jest coś nie tak. Bo psycholog przecież „wie”…
I wtedy podjąłem decyzję o swoim pierwszym (jak się później okazało jednym z wielu) kursie NLP (Neuro-Lingwistyczne Programowanie). Tydzień zmiany osobistej. Pierwszy dzień szkolenia, pełno nieznanych ludzi. Usiadłem z tyłu – tam przecież „bezpieczniej”. Po kilku słowach wstępu trener spytał „Czy ktoś z was ma może fobię społeczną”? Moja ręka sama wystrzeliła w górę – byłem na tyle zdeterminowany, by mimo prawie panicznego lęku jeszcze raz sprawdzić – może tym razem się uda. Stanąłem przed grupą, reakcja – jak poprzednio. Tym razem jednak trener zamiast dawać mi „psychologiczne rady”, powiedział mi, żebym wrócił do swojego miejsca i podszedł do niego… tyłem…
Pomyślałem sobie… w każdym razie podszedłem i ku mojemu zdziwieniu strach osłabł (później dowiedziałem się, że jest to tzw. złamanie stanu – tzn. jeśli zmienisz dany schemat działania i wykonasz coś niestandardowego, dziwnego, to zmienisz także emocje które mu będą towarzyszyć – przykład: poskacz na lewej nodze i pomyśl o czymś poważnym…). Następnie trener powiedział, żebym namierzył konkretnie gdzie uczucie (w NLP – kinestetyka) w moim ciele jest nie takie jak bym chciał. „Gardło, splot i żołądek” odpowiedziałem.
Spytał się następnie, jakiego kształtu i koloru są to uczucia (w NLP tzw. synestezja – łączenie zmysłów). Dziwiąc się sam temu, co podpowiada mi wyobraźnia, odpowiedziałem, że są to niebieskie trójkąty. Trener dał mi polecenie bym wywinął je na lewą stronę i zmienił ich kolor na odwrotny, tzn. czerwony. Jakież było moje zdziwienie, gdy po 5 pierwszych minutach szkolenia 80-90% mojej fobii społecznej… zniknęło. Na zawsze.”
Jako nastolatek nie byłem wzorem do naśladowania. Samotny, nieszczęśliwy, nieporadny, skazany przez społeczeństwo na okropny los. Jednak w pewnym momencie wybrałem czerwoną pigułkę zamiast niebieskiej…
Ciągły rozwój, inwestycje, szkolenia, branie tego, co działa i odrzucanie fałszywych teorii. Z każdym dniem zauważam jak bardzo się to opłaca.
W chwili, gdy piszę te słowa jestem 200 kilometrów od domu. Odkrywam nowy świat codziennie robiąc zupełnie nowe rzeczy, a stare czynności wykonuję w nowy sposób. Dużą część tych zmian zawdzięczam nowym podejściom do życia jakie zaszczepiły mi moje pierwsze szkolenia z NLP.
NLP uwolniło mnie z blokad i pokazało nowy kierunek rozwoju.
Kiedyś siedziałbym w ciemnym gabinecie psychologia i zapętlał się w kółeczku odpowiedzi na pytanie co było przyczyną moich problemów i co było przyczyną tych przyczyn… ale teraz wybieram szkolenie, na którym trener uczy tego jak wybitni ludzie samodzielnie dokonywali pozytywnych zmian w swoich życiach oraz spotkam masę pozytywnych i wspierających ludzi.
Od dzisiaj zdecydowałem się przyśpieszyć swój rozwój o kolejne 9 machów!
Kliknij i dołącz do mnie już teraz »
-
7 komentarzy tekstu: " Jak normalny 22-latek w 5 minut pozbył się strachu przed wystąpieniami publicznymi… i jak Ty zrobisz to samo? "
Komentarze RSS comment rss lub TrackbackPrzydało mi się
) Dziękuję.
Hm, czy to reklamowanie “The secret” nie staje się trochę nachalne? Wszędzie o tym słyszę…
Ten 22-latek widocznie trafił na nieodpowiedniego psychologa, który prowadził z nim terapię! Powiedzenie jednogłośnie, że terapia psychologiczna jest do niczego – jest “trochę” nadużyciem… odnoszę wrażenie, że jest to mocne zawężenie – jedyna skuteczna recepta dla wszystkich na wszystko!- NLP- i nic więcej nie trzeba! désolé… ale przekaz w tej formie do mnie nie trafia, mimo że jestem zwolenniczką NLP! pozdrawiam
niekonwencjonalne metody sa najlepsze bravo dla nlp
niekonwencjonalne metody sa najlepsze bravo dla nlp
Ja też uważam, że negowanie konwencjonalnej psychoterapii to nadużycie. Zwłaszcza, że psychoterapia to nie tylko kozetka (ciemny gabinet (sic!))i psychoanaliza ale wiele wiele innych podejść i każdy może znaleźć coś dla siebie: behawioralna, Gestalt, psychodynamiczna, Peak States, krótko- długo- terminowa, zorientowana na proces… gdyby NLP było takie skuteczne na wszystkie bolączki to psychoterapeuci mogliby się zwinąć… Tak więc myślę, że NLP jest jedną z możliwych ścieżek [url=http://www.prapelnia.pl]rozwoju osobistego[/url] ale niekoniecznie dla każdego najlepszą i najbardziej skuteczną.
Wiadomo, że NLP nie rozwiąże wszystkich problemów. Podobnie, jak żadna gałąź nauki czy terapia. Każdy z nas jest inny i każdy ma inne problemy (ja wolę słowo: wyzwania).
Jednak NLP daje zestaw zaskakująco skutecznych technik, które pomogły już milionom ludzi. Technik, o których wielu psychologów czy psychoterapeutów nawet nie śniło.
Niestety wielu z nich boi się NLP, bo po 1.: jest to coś nowego, czego nie studiowali przez dziesięciolecia,
po 2.: nie jest to oficjalna nauka – problem z akceptacją w środowisku lekarzy/terapeutów
po 3.: często do pokonania nawet trudnych problemów (np. wspomniane fobie) – nie trzeba być certyfikowanym terapeutą, a wystarczy prosta technika. A tu pojawia się zagrożenie dla ich pracy…
Wielu klientów zamiast przychodzić i płacić za kolejną wizytę – może pobawić się np. obrazami w swojej głowie i zmienić swoje życie na lepsze – za darmo!
A jak mogę przezwyciężyć strach przed ciemnościami ? jezuu
to jest coś czego się strasznie boje ^^
Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?